KOMUNIKAT

KOMUNIKAT

POLSKIEGO ZWIĄZKU PSZCZELARSKIEGO

 

„Problem bezrobocia rozwiążą pszczoły. Można zarobić 5 tys. zł miesięcznie”.

Taką informację upowszechniły media. Do Polskiego Związku Pszczelarskiego dzwonią nie tylko bezrobotni ale i inne osoby, które pytają – jak zarobić te 5 tysięcy złotych miesięcznie.

Moi rozmówcy powołują się na rzekome uzgodnienia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie.

Oświadczam w imieniu Polskiego Związku Pszczelarskiego, że NA DZIEŃ 5 MARCA 2014 R. nie jest nam znane takie porozumienie, ale na ten temat w Pszczelarzu Polskim Nr 2, w tekście „Koleżanki i Koledzy” informowałem, że  „W Sali Senackiej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie 17 stycznia odbyło się spotkanie na temat ”Rozwój branży pszczelarskiej w Polsce oraz związanych z nią usług, jako drogi tworzenia nowych miejsc pracy i rozwoju obszarów wiejskich”. Zamiast radości jest smutek – ten projekt to nic innego jak powrót zmodyfikowanej metody firmy  Apipol sprzed 30 lat. Otóż podstawą tego programu ma być „sfinalizowanie rozmów pomiędzy Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie (UEK) a Przedsiębiorstwem Pszczelarskim Apipol – Kraków Sp. z o.o. w Brzączowicach…” Jedno z założeń tego programu dotyczy  utworzenie ok. 200 pasiek, każda po 60 rodzin produkujących w tzw. „systemie Apipol” – produkcja z  jednej takiej pasieki to (w założeniach) 2 400 kg miodu, 4 200 kg ziołomiodu i 747 kg pozostałych produktów. Dobra wydajność: 40 kg miodu i 70 kg ziołomiodu od jednej rodziny pszczelej. Rozumiem, że tych 200 pasiek to 200 nowych miejsc pracy. W kuluarach słyszałem, że ten pszczelarz (robotnik) otrzyma wynagrodzenie ok. 3000 zł miesięcznie netto, czyli 4400 zł brutto x 12 miesięcy, daje to kwotę 52 800 zł rocznie na jednego nowozatrudnionego. Wynagrodzenie w tej wysokości dla 200 osób daje kwotę 10 560 000 zł – to na początek, bo plan zakłada „stworzenie 150 pracowni pszczelarskich z 900 pracownikami (średnio 6 osób na jedną pracownię obsługująca około 20 Pasiek), a wszystko to dla „Stworzenia znaczącej liczby miejsc pracy w ramach „sieci” obejmującej ok. 3000 pasiek produkcyjnych (firm rodzinnych) w całej Polsce (po około 200 pasiek na region).’’ Staram się liczyć: 3000 pasiek po 60 pni = 180 000 pni.

Mnożę liczbę pni przez 70 kg ziołomiodu od  jednej pszczelej rodziny i dowiaduję się, że w sumie będzie to 12 600 000 kg ziołomiodów.

Oznacza to, że statystyczny Polak powinien spożyć ok. 0,33 kg tego specyfiku rocznie. Sprzedać ziołomiody poza granicami naszego kraju będzie bardzo trudno, bo prawie nikt nie zna ziołomiodów w Europie. Przyznaję – program ambitny. Brakuje zapewne pieniędzy na jego realizację, ale w czasie walki z bezrobociem jest szansa na pomyłki w opracowaniu wielu programów, przeoczeniu kontroli itd. Odbiorcę pieniędzy chyba już znam – tak myślę. Projekt „programu” krytycznie ocenili: przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie oraz  Prezydent PZP. Wsparcie „program” otrzymał od Prezesa Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych.

Ja nie wierzę w beztroskie rozdawnictwo pieniędzy i w pominięcie koniecznej, dogłębnej analizy „programu” , nawet takiego, którego pomysłodawcą jest wspaniały strateg i racjonalizator z Apipolu. Jest o czym myśleć. Toczy się dyskusja o sprzedaży bezpośredniej, wielkości produkcji miodu z ula, ale i o tym, co mówią nasi sąsiedzi.

Już 18 stycznia br. w Berlinie protestowało ponad 30 tysięcy osób, w tym pszczelarze. Protestowano przeciwko produkcji żywności genetycznie modyfikowanej podczas słynnych targów Grune Woche. Niewielu zauważyło, że protestowano również przeciw stosowaniu w hodowli antybiotyków. Dla nas jest to ważne w kontekście stosowania leków w leczeniu zgnilca amerykańskiego, a kto wie, czy nie w leczeniu nosemy cerane w przyszłości – chociażby w hodowli matek pszczelich. Całe szczęście, że w Polsce zakazano produkcji roślin genetycznie modyfikowanych. Protestujący nieśli bardzo różne transparenty. Szukałem, ale nie widziałem hasła „My chcemy produkcji ziołomiodów” W tym samym czasie w Brukseli chcieli zmusić nas do badania miodu na zawartość pyłku roślin GMO. W Brukseli wygrał rozsądek. Co wygra na Wisłą? Czy również rozsądek, czy pieniądze? Prawdziwy miód, czy ziołomiody?”

Byłem przekonany, że ta inicjatywa zostanie odesłana do lamusa. Niestety inicjatorzy z godną podziwu energią nasilili promocję swojego pomysłu.

Mając na uwadze ostatnie doniesienia i zamieszanie powstałe wokół pszczół i bezrobocia dodatkowo informuję, że wg pobieżnych wyliczeń założenia opracowane przez dr Lesława Piecucha oparte są na dziwnych danych (str. nr 2 opracowania) np. pożywka to 1500 kg dla 60 pniowej pasieki czyli po 25 kg na 1 rodzinę pszczelą w cenie po 3zł 50gr za 1 kg, gdy cukier kosztuje ok. 3 złotych za kg, a do tego trzeba dodać soki ziół, wodę, wszystko wymieszać i dostarczyć do pasiek na terenie Polski. Druga wątpliwość 1500 kg pożywki (syropu cukrowego zmieszanego z ziołami) ma dać pszczelarzowi 4 200 kg ziołomiodu.

Takie przewidywania to prawdziwy cud. Według nas będzie można pozyskać ok. 750 kg  ziołomiodu z 60 pniowej pasieki. Licząc dalej – mamy stratę w wysokości 12 775 zł a nie zysk. Cały opis projektu programu pomija wiedzę niezbędną do prowadzenia pasieki, walki z chorobami itd., itp. dlatego przypominam, że w Polsce trzeba posiadać tytuł „pszczelarza” czyli odpowiednie kwalifikacje (R-4). Obecnie, zgodnie z przepisami o Edukacji Zawodowej (decyzje MEN z 2012), potrzeba jest 650 godzin szkolenia i wykształcenie minimum zasadnicze. Aby pszczelarz mógł pochwalić się tytułem „technik pszczelarz” niezbędne jest posiadanie kwalifikacji R-17, czyli dodatkowych 440 godzin nauki, przy wykształceniu minimum średnie.

Zdobycie kwalifikacji to również egzamin przed Okręgową Komisją Egzaminacyjną. Kto będzie szkolił i za jakie pieniądze?, kto przeprowadzi badania „bezrobotnego” i wyda zaświadczenie, że nie jest uczulony na jad pszczeli?

Brakuje nam przy projekcie dla bezrobotnych opinii instytutu branżowego, czyli Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach Oddziału Pszczelnictwa w Puławach, brakuje również opinii Ministerstwa Zdrowia o produkcie z cukru buraczanego i wywaru z ziół, owoców leśnych lub drzew i krzewów.

Kto i za jakie pieniądze wypromuje „ziołomiód” o takim składzie? I kto ma to konsumować i za ile?

Pszczoła to dla polskiej gospodarki głównie owad świadczący nieodpłatnie usługi przy zapylaniu roślin uprawnych. Ta praca szacowana jest w UE na równowartość 1070 euro od jednej rodziny pszczelej.

Utrzymując pszczoły i karmiąc je w sezonie kwitnienia roślin syropem cukrowym z rożnymi dodatkami działać będziemy przeciwko pszczołom i powodować obniżkę plonów z pól i sadów. Pszczoły zmniejszą ilość lotów – instynkt im podpowie po co szukać nektaru, pyłku jak pokarm pszczelarz dostarczył do ula.

Przedstawiona na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie inicjatywa skłania mnie do wyrażenia opini, że Uniwersytet został wprowadzony w błąd, a prezentowana inicjatywa sprowadza się do obiecywania wielu bezrobotnych gruszek na wierzbie. Domniemam, że osoby dostarczające Uniwersytetowi w Krakowie danych przekazały nierzetelne i niekompletne informacje. Zdaniem Polskiego Związku Pszczelarskiego opracowanie ma jedną zaletę – wskazuje jak można wydawać cudze pieniądze na realizację interesów autorów pomysłu.

W imieniu Polskiego Związku Pszczelarskiego mogę tylko przeprosić wszystkich zainteresowanych za zaistniałe zamieszanie.  Nie przyłączamy się do obiecywania gruszek na wierzbie.

Zachęcam do spojrzenia na pszczoły i pszczelarstwo w racjonalny sposób. Pszczelarstwo to naprawdę wspaniałe zajęcie i relaks, a dla wielu także pasja i możliwość dorobienia przez prowadzenie pasieki produkującej miód na sprzedaż.

W Unii Europejskiej przyjmuje się, że można utrzymać 5-cio  osobową rodzinę mając minimum 200 rodzin pszczelich produkcyjnych. Pracuje się wtedy w sezonie od maja do października od wschodu do zachodu słońca.

Zachęcam do zakładania pasiek produkujących miód. Natomiast,  gdy słyszę o złotym interesie z ziołomiodami w tle, przypominam sobie słowa ojca, który mówił, że „złotem wybrukowane jest piekło i ciemne interesy”

 

 

      Prezydent

 

Polskiego Związku Pszczelarskiego